wtorek, 11 kwietnia 2017

CARPE DIEM - RECENZJE :)

AUTORZY

Fragment: Książka Carpe Diem to opowieść o niesprawiedliwości jaką przynosi życie, o tym, że prawdziwa miłość, choćby tylko na chwilę, zawsze jest warta przeżycia. Że, niezależnie od okoliczności, ryzykuje się dla niej wszystko. Carpe Diem to po prostu piękna historia.






PATRONI
Fragment: Nie łatwo jest pisać o chorobie tak, aby przedstawić jej bezwzględny charakter, a jednocześnie zachować odpowiednią gamę optymizmu. Diane Rose w swoim debiucie literackim optymalnie wyważa słodko-gorzkie proporcje, dzięki czemu czytelnik staje się obserwatorem pięknych i nadzwyczaj poruszających scen. Autorka od początku oddaje głos dwójce bohaterów, Rosalie i Jamesowi, pozwalając im na samodzielne zrelacjonowanie własnej historii. Lekki i niezwykle płynny język pozwala szybko chłonąć kolejne strony, a transferowane za jego pomocą emocje tworzą obraz spontanicznej walki ze zbliżającą się śmiercią. W oczach młodej bohaterki nałożony wyrok jest przeszkodą nie do pokonania, ale kobieta zamiast wytaczać kolejne łzy, zaczyna chwytać najmniejsze radości dnia codziennego. Tytułowa i jakże ulotna myśl Carpe diem bezsprzecznie staje się wiernym towarzyszem studentki, ale dopiero mgiełka szczerej miłości sprawia, że serce Rosalie zaczyna błagać o prawdziwy cud. Nowo poznane uczucie smakuje bowiem niczym zakazany owoc, jest takie naturalne, soczyste i zdrowe…



Fragment: To niezwykle przejmująca powieść o zmaganiach z okrutną chorobą, niemocą i bezsensem, ale przede wszystkim niesamowita historia walki o życie, szukaniu radości w codziennych drobiazgach oraz miłości, która wydobywa z człowieka to co najlepsze i motywuje do działania. Każda kolejna strona niesie ze sobą ogromny ładunek emocji i nasuwa wiele egzystencjalnych pytań, jakie stawiają sobie chorzy ludzie. Dlaczego ja? Jaki jest sens tego cierpienia, które mnie dotknęło? Czy istnieje nadzieja na powrót do zdrowia? Ta książka ubogaca, otwiera oczy na wiele spraw, o których na co dzień nie myślimy i ukazuje wielkość i ogromną wartość ludzkiego życia. Nie da się jej czytać obojętnie. Wszystko w środku wręcz krzyczy z nagromadzonych uczuć.




Fragment: Carpe Diem to lekkie czytadełko z bardzo zaskakującym zaskoczeniem. Barwna i dynamiczna akcja jeszcze bardziej zachęca do dalszego czytania, a bohaterowie, czasem nieco irytujący, zwłaszcza przyjaciele Rose i nawet jej brat. Ale wtedy na jej drodze staje osoba, która sprawia, że dziewczyna zaczyna egzystować pełnią życia, no przynajmniej tyle, na ile może. Muszę przyznać, że ciekawie czyta się jej poczynania i szybkie rozwoje sytuacji, których tam nie brak, a ciekawe postacie tylko potęgują moje uwielbienie do tej książki. Zbliżając się do jej końca chciało mi się płakać, ale nie dlatego, że było coś smutnego, no dobra przez to też, ale głównie dlatego, że musiałam ją w końcu skończyć.



Fragment: Składając te wszystkie rzeczy w jedną książkę Diane Rose oddaje cztalnikom powieść, która wstrząsa, zmusza do zastanowienia się. Zwraca uwagę na problemy, które są obok nas, które być może nas nie dotyczą, ale nie oznacza że nie istnieją. Uświadamia nas jak kruche i ulotne jest życie, jak niewiele potrzeba by zostało po nas tylko wspomnienie i rozpacz bliskich.
Powieści lekkości dodaje miłość i wiara. Zarówno w Boga jak i lekarzy, los...
Czytając miałam nadzieję, ogromną nadzieje i szukałam jej absolutnie w każdym możliwym miejscu. 
W umyśle, sercu, duszy. Chciałam by się udało. Autorka sprawiła, ze pokochałam bohaterów, rozśmieszała mnie, uśpiła moja czujność by po chwili sprowadzić na ziemie...



Fragment: Czym Carpe diem wyróżnia się na tle wielu innych historii? Ta powieść od pierwszej do ostatniej strony naładowana jest ogromnymi emocjami! To historia, która zarówno bawi, jak i wzrusza do łez. Niejednokrotnie Diane Rose zafundowała czytelnikom emocjonalny rollercoaster, z którego nie można wysiąść. Nie dlatego, że nie można. Tej książki nie chce się odłożyć na półkę. To jedna z tych historii, po przeczytaniu których siedzi się bez ruchu w fotelu, ściskając mocno książkę, wylewając morze łez i nie wiedząc, co dalej ze sobą zrobić. A to, co całkowicie wbija we wspomniany już fotel, to zakończenie, jakiego nikt się nie spodziewa. Przysięgam! Przeczytałam ostatnie strony trzy razy, ponieważ nie wierzyłam w to, co zobaczyłam. Zastanawiałam się, czy to przez łzy literki czasem nie układają się w zupełnie inne słowa. Za każdym razem jednak było tak samo i za każdym razem ponownie sięgałam po chusteczkę. O tym pamiętajcie, miejcie ze sobą chociaż jedno opakowanie chusteczek...
RECENZJA

Fragment: Pełna barwnych postaci, zabawna, lekka i nieco naiwna opowieść o Rose i Danielu zagnieżdża się w duszy i pompuje pozytywne emocje wprost do serca. Gdzie indziej znajdziecie chłopaka, którego ojcem jest ksiądz, albo młodego lekarza, którego idolem jest dr House? Znacie inną książkę, w której brat dziewczyny po raz pierwszy nocującej u chłopaka przynosi owemu w prezencie własnoręcznie upieczoną szarlotkę i uczy go gotować o 5 rano? No właśnie, takie rzeczy tylko w Carpe Diem ☺



Fragment: Carpe Diem to nie jest przesłodzony romans z happy endem. Carpe diem to powieść z przesłaniem, pełna mądrych życiowych prawd oraz ukazująca, jak wielka i ważna jest siła miłości, braterstwa i przyjaźni. Autorka bardzo pięknie opisała nie tylko rodzące się między głównymi bohaterami uczucie, ale także relacją Rosalie z jej bratem Jamesem, który jest postacią bardzo pogodną, ma boskie poczucie humoru i cały czas wspierał naszą bohaterkę oraz motywował ją do działania. Ja przeżywałam wszystko co dzieło się w powieści, a pod koniec tak płakałam, że miałam ochotę zamordować Dianę za to co mi zrobiła. I dokładnie tak jej napisałam chwilę po tym, jak skończyłam czytać, a było to koło czwartej nad ranem, a ja z emocji nie mogłam zasnąć. To doskonały dowód na to, że ta historia żyła we mnie i nadal tak jest, bo w myślach układam sobie dalsze scenariusze i nawet pytałam Dianę czy planuje drugą część, ale napisała mi, że niestety nie. Takie jest jednak prawo autora i ja serdecznie gratuluję Dianie za to, że stworzyła tak niezwykłą i wciągającą powieść, która wywarła na mnie ogromnie wrażenie oraz wywołała we mnie cały wachlarz tych najlepszych emocji, jakie możemy przeżywać podczas czytania.



Fragment: Chociaż "Carpe diem" jest debiutem literackim Diane Rose, polskiej recenzentki książkowej, to nie da się tego odczuć. Książka napisana jest bardzo dobrze, lekkim stylem, dialogi często bawiły mnie do łez, albo sprawiały, że moje serce ściskało się ze smutku - ale to akurat bardzo wielki plus, bo emocje i atmosfera, którą stworzyła autorka, były nie do podrobienia! Wydaje mi się, że Diane Rose spędziła naprawdę dużo czasu przy tej powieści i przelała do niej część siebie - dopracowując każdy detal, aby jej powieść z tym swoim oryginalnym pomysłem, została dobrze odebrana. Bez wątpienia - udało jej się to.


AMBASADORZY


Fragment: "Carpe diem" to niezwykle dojrzała i piękna opowieść o miłości, skrywanych marzeniach i nadziei na lepsze jutro. Historia Rose bez wątpienia bowiem daje nadzieję i uczy nas, że czasem warto odpuścić, poddać się temu, co przygotował dla nas los, bo też nigdy nie możemy być do końca pewni tego, co też czeka nas na końcu tej smutnej drogi - a nuż będzie wyczekiwało tam na nas szczęście?



Fragment: Książka od pierwszego słowa po ostatnią kropkę naładowana została wieloma emocjami. Wraz z bohaterami przeżywamy chwile pełne radosnych uniesień by po chwili jednoczyć się w bólu. To lekka powieść poruszająca trudny temat, który obecnie jest powszechny na całym świecie a jedynym ratunkiem okazuję się empatia drugiego człowieka i chęć pomagania. Każde uczucia w niej zawarte są prawdziwe bez koloryzowania, widać głęboki wkład emocjonalny i ogromne serce Diany.



Fragment: Gdyby mi nikt wcześniej nie powiedział, że "Carpe Diem" to debiut, nigdy w życiu bym na to sama nie wpadła. Książka jest rewelacyjna. Historia Rose i Daniela jest obłędna, powalająca i bardzo wciągająca. Totalnie nie mogłam się od niej oderwać. Połknęłam ją w jeden dzień. To był niesamowity dzień. Pełen emocji, wspaniałych przeżyć. Całą historię przeżywałam razem z bohaterami. Czułam się tak, jakbym stała gdzieś z boku i na żywo widziała wszystko to, co się u nich dzieje, to co ich łączy. Ich radość, szczęście, miłość, ale i ból, smutek i rozpacz.



Fragment: Książka jest cudowna, wspaniała, rewelacyjna, niesamowita! To na pewno debiut? Bo mam wrażenie jakby to była kolejna książka Diane Rose. Coś niesamowitego. Tyle emocji, tyle uczuć... Śmiałam się przy niej i zalewałam łzami, w pewnym momencie podejrzewałam nawet u siebie przed zawał z tych wrażeń. Nie mogłam się oderwać od czytania, zżyłam się z bohaterami i przeżywałam wszystko to, co oni, przez kilka godzin żyłam ich życiem. I pomimo dramatycznej sytuacji powieść czyta się szybko, przyjemnie i z ogromnym zainteresowaniem. Ogrom emocji, ale zakończenie... ależ ja się spłakałam, jak bardzo bolało mnie serce, jaki szok przeżyłam... Będę do niej wracać, będę ją polecać i już czekam na kolejną książkę autorki.




Fragment: Diane Rose zmusiła mnie do refleksji. Nakazała mi odpowiedzieć sobie na pytanie: czym jest moje życie? Dlaczego ciągle pędzę do przodu, nie dostrzegając piękna, które mnie otacza. Często jesteśmy pochłonięci obowiązkami, pracą nie widzimy, że wkoło nas jest tak wiele barw, które mogą ubarwić nasze życie. Autorka otworzyła mi oczy na wiele kwestii, przypomniała, że życie jest kruche i nakazała czerpać z niego garściami, póki jeszcze mogę. Ważne to żyć pełną piersią, aby na zakończenie swojej ziemskiej egzystencji móc powiedzieć: żyłam, jak chciałam, sprawiłam, że moje życie było piękne.



Fragment: Diane na swoim blogu ostro traktuje debiutantów i lubi wytykać im błędy. Tym razem to ona jest debiutantką, a ja naprawdę nie mam do czego się doczepić. ''Carpe diem'' to cudowna i wzruszająca historia, taka, która zapada w serca i pamięć. Po drodze z księgarni koniecznie kupcie chusteczki — będą wam potrzebne, bo ta książka to wyciskacz łez. Kac książkowy gwarantowany. Gorąco polecam.



Fragment: Fabuła książki jest bardzo wciągająca, ciągle coś się dzieje. Powieść napisana jest plastycznym i lekkim stylem z zabawnymi dialogami, które często bawiły mnie lub sprawiały, że moje serce z żalu się zaciskało. "Carpe diem" gwarantuje mnóstwo emocji i przeżyć, ale ma też jeden minus. Kochana autorko, to co zrobiłaś, ze mną pod koniec książki jest nie do wybaczenia. Płakałam, szukając chusteczek, nie mogłam uwierzyć w to, co przeczytałam. Przeżyłam prawie zawał, wyzywałam w tych krótkich chwilach, gdy wycierałam oczy. W końcu dotarłam do końca... Tak zakończenie zdecydowanie wbija w fotel. I jedno wiem na pewno, jeszcze wrócę do książki na pewno nie raz.



Fragment: To wzruszająca historia, ciekawa o tyle, że opowiadana przez dwie osoby. Trudno mi jednak określić ją jednym słowem... Na pewno jest wzruszająca, ale takie określenie to byłoby za mało! A żadne inne nie przychodzi mi do głowy, po prostu trzeba ją przeczytać by zrozumieć, by dać się wciągnąć tej mieszaninie emocji, tym stanom lęku i radości, tej wolności i pozornego luzu mimo wyroku wydanego na bohaterkę!


Fragment: "Carpe diem" to powieść, którą dosłownie pochłonęłam, wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać choćby na chwilę (chyba, że w celu poszukiwań chusteczek higienicznych). Fabuła jest bardzo sprawnie poprowadzona, pozbawiona monotonnych i nużących opisów. Przede wszystkim jednak jest oryginalna, ukazuje niezwykle trudne i jakże ważne zagadnienia dotyczące zmagania się z chorobą (zarówno osoby nią dotkniętej, jak i jej bliskich) oraz transplantologii, niejako obrazując proces i poszczególne etapy najtrudniejszej dziedziny medycyny. Jestem pod ogromnym wrażeniem oddania tak istotnego tematu w tak lekkim, a niekiedy nawet humorystycznym stylu.



Fragment: Diane Rose przeciwstawia sobie dwa światy: idyliczny, troszkę infantylny ale pełny pasji, czułości i miłości byt młodej, ufnej dziewczyny z podstępną, okrutną, bezlitosną chorobą, która czyha na swoją ofiarę i drwi z niej na każdym kroku. Zaskakujące jest jak Rose oswaja swój stan i jak bardzo pragnie się z nim pogodzić. Jej pełna optymizmu a jednocześnie swoistego buntu postawa budzi podziw, ale i smutek. Wzruszająca jest jej potyczka z losem o każdy dzień i każde doświadczenie zdobywane na zapas.



Fragment: Autorka wykreowała postaci pełne temperamentu, charyzmy, zbudowała fabułę, która prowadzi odbiorcę przez kolejne dni życia nie tylko osoby chorej, ale także tych, którzy są obok niej. Rodzina, bliscy, przyjaciele oni też zmagają się z własnymi dylematami, chcą być wsparciem, ale każdy z nich miewa chwile zwątpienia. Czują frustrację, żal, smutek i ogromny strach, jednak nieustannie duszą w sobie negatywne emocje. Patrzeć i mieć świadomość, że bliska nam osoba toczy nierówną walkę z chorobą, to szalenie bolesne i przygnębiające doświadczenie. Jednak Diane Rose udało się w bardzo przystępny, słodko-gorzki, ale pozbawiony patosu sposób ukazać wszystkie aspekty tego zjawiska. Postacią wzbudzającą ogromną sympatię, dającą nadzieję jest brat Rosalie, James. To jego postawa, nacechowana wyrozumiałością, a także pogodnym usposobieniem i niezwykłą troskliwością, nadaje tej historii lekkości. Ta powieść tętni uczuciami, ma w sobie sporą dawkę humoru, eteryczności, ale i potężną porcję wzruszających momentów. Autorka bowiem wystawiła swoich bohaterów na niebanalną próbę, której niezwykle trudno sprostać — śledziłam ich losy z ogromnym zaciekawieniem, zupełnie tracąc przy tym poczucie czasu. To jedna z tych książek, od której trudno oderwać uwagę.



Fragment: Przeznaczenie, miłość, przewrotny los... Moje serce unosiło się i upadało, aż w końcu nie byłam pewna, czy to główna bohaterka ma problemy z sercem, czy może ja. Znalazłam tutaj nie tylko humor i łzy skryte za fasadą dobrego ducha, ale i... Pożyteczne lekcje dla czytelników. Kiedy byłam po lekturze, przyznaję bez wstydu, że duuużo przeklinałam. Przeklinałam, bo nie wiedziałam, jak obrać w słowa to, co przeżyłam podczas czytania Carpe Diem. Płakałam jak bóbr, a czytanie podczas gdy kompletnie nic się nie widzi, jest cholernie trudne. Byłam w takiej rozsypce, że nie wiedziałam, jaką myśl najpierw uchwycić. Czy tą, że książka pokazuje nam przewrotność losu i każdy z nas może nauczyć się tego, jak ważne jest życie? Że należy cieszyć się dniem i korzystać nawet z najgorszej pogody, bo nie wiadomo, co stanie się za sekundę? Czy może chodzi o doznania, które przeżyłam podczas czytania tego debiutu? Czy przez łzy, a może przez wiecznie towarzyszący śmiech?


Fragment: Autorka w swojej debiutanckiej powieści skupiła się na myślach i doznaniach osoby ze swego rodzaju „wyrokiem śmierci”. Chorobą, która daje więcej czasu, a wręcz nieubłaganie go zabiera. Wada serca, bo o tym mowa, doprowadziła główną bohaterkę do takiego punktu w swoim życiu, w którym teoretycznie pogodziła się z faktem, że nie ma czasu na marzenia, plany, przyszłość… Liczy się to, co tu i teraz, bo jutra może nie być… Jednocześnie zatracając w sobie instynkt, by walczyć o przeżycie… Jednak dzięki rodzinie i przyjaciołom, a także miłości, wszystko może się zmienić… W końcu to gorące uczucie w połączeniu z wiarą może czynić cuda… Pytanie, czy pozwolimy im działać, czy Rosalie pozwoli…?
W Carpe diem poruszony jest także wątek transplantologii, a raczej zarysowany obraz polskiej rzeczywistości. Jak to wygląda w praktyce, co mogą, a czego nie mogą lekarze oraz jak trudno rodzinie zmarłego podpisać zgodę na pobranie narządów… które mogą uratować komuś innemu życie.


Fragment: Carpe diem to ciepła, poruszająca i pełna prawdziwych emocji historia młodej dziewczyny, która każdego wieczoru zasypiając, zastanawiała się, czy następnego dnia się obudzi, a wstając rano, myślała, czy dożyje jego końca? Jedyne, czego pragnęła to dostać od życia jak najwięcej: chciała nacieszyć się rodziną, skończyć studia, znaleźć pracę, doczekać się dzieci i wnuków oraz zestarzeć się przy boku kochającego męża. Czy to tak wiele? Każdy dostaje od losu szansę, jej ta szansa została odebrana w dzień, kiedy usłyszała diagnozę.
RECENZJA




Fragment: Książka Carpe Diem-Diane Rose pokazuje nam, jak ważna jest radość z tu i teraz, jak czas bardzo szybko mija i praktycznie nie mamy wpływu, aby go zatrzymać, mamy tylko możliwość wykorzystać każdy dzień do ostatniej sekundy. Możemy się tego uczyć od głównej bohaterki, której dewizą życia jest ,,Carpe Diem”, czyli chwytaj dzień.
RECENZJA



Fragment: Muszę przyznać, że „Carpe Diem” czytało mi się naprawdę bardzo lekko, przyjemnie, a co najważniejsze z zapartym tchem. A wszystko to dzięki nietuzinkowej i pełnej wzruszeń fabule, która okazała się historią wypełnioną ogromem emocji, oraz magią szczerej i prawdziwej miłości.



Fragment: „Carpe diem” to niezwykle piękna i wzruszająca historia, która uświadamia nam, jak kruche jest nasze życie i jak łatwo możemy je stracić. Dlatego powinniśmy cieszyć się każdą chwilą, każdym nowym dniem i czerpać z niego jak najwięcej. Bardzo często jako młodzi ludzie nie doceniamy tego, co posiadamy. Jak wielką wartością jest zdrowie. Tak naprawdę bez niego nic nie jesteśmy w stanie osiągnąć. Dzięki zdrowiu możemy spełniać własne marzenia, realizować pasje i życiowe plany. Nie każdy jednak dostaje taką szansę. Cenną wartością jest również czas. Żadna zmarnowana minuta nigdy nam się nie zwróci i nikt z nas nie wie ile czasu nam pozostało. Życie bywa bardzo zaskakujące.




Cześć tu Diane Rose, jestem studentką, recentką książek, pisarką, miłośniczką róż herbacianych, a przede wszystkim książkoholiczką ;)

INSTAGRAM

W sprawie recenzji, wywiadów, spotkań autorskich, współpracy...